I am sure you’ve been wondering what happened to my blogging activity. Well – I found a great team in Kraków and we decided to build a new home for our educational activities in emergency medicine, critical care and bedside ultrasound. Please visit us at MERITUS website and follow us on Twitter @MeritusKrakow
[PL] Kilka dni temu mąż sprawił mi przedterminowy prezent urodzinowy. Na moim biurku pojawił się wyczekiwany iPad. Do moich urodzin jest jeszcze dość dużo czasu, ale jak tu czekać cały miesiąc na możliwość przeczytania iText’u moich wirtuozów sonograficznych? 24 października Matt Dawson i Mike Mallin opublikowali pierwszą część genialnego przewodnika po ultrasonografii.
Introduction to Bedside Ultrasound: Volume 1 to magicznie interaktywna kompozycja audiowizualna, którą koniecznie powinien nabyć każdy student, rezydent czy też lekarz po specjalizacji, interesujący się ultrasonografią stanów nagłych i naglejszych Znaczna przewaga zdjęć i filmików nad tekstem. Czyta się szybko, łatwo i przyjemnie! A wiedza sama do głowy wchodzi.
Cena? Wydaje mi się bardzo rozsądna - $ 29.99 (96 PLN w/g dzisiejszego kursu $)
Mocno zastanawiamy się nad polską wersją. Dajcie znać drodzy czytelnicy – czy widzicie taką potrzebę!!!
—————————————————-
[NL] Ben je een (bijna)dokter? Werk je graag met echografie? Heb je een iPad? Dan surf maar snel naar iTunes store en download het meest geweldige iText aller tijden!!! Introduction to Bedside Ultrasound: Volume 1 door Matt Dawson en Mike Mallin. Goedkoper and beter zal je er niet vinden!!! Slechts $29.99
Serdecznie zapraszam na stronę AIUM (American Institute of Ultrasound in Medicine). W tej chwili prowadzą bardzo ciekawą kampanię na rzecz zastosowania ultrasonografii jako pierwszorzędowej techniki obrazowania pacjnetów. Okazuje się, iż tomografia komputerowa oraz rezonans magnetyczny często gęsto prowadzą do mniej trafnych wniosków niż USG w rękach doświadczonego klinicysty. Badanie USG pozwala na dynamiczną ocenę pacjenta z wykorzystaniem całej gamy wskazówek klinicznych odbieranych za pomocą wszelakich zmysłów…
Jak już kiedyś wspomniałam kursy USG bywają dość drogie, ale w sieci jest mnóstwo pasjonatów, którzy uczą za darmo o każdej porze dnia i nocy. Proszę zajrzeć w zakładkę USG i odwiedzić tych wszystkich ultrasonograficznych misjonarzy!
200 wizyt na dobry początek! No i Polska górą! Jeszcze się świat zdziwi jak zawojujemy FOAM!
Wow 200 hits in just 12 days – not a bad start for a new blog I’d say! Especially a medical one! Poland leading the game (that bright orange spot in Europe)! I knew I just needed to get the word out there!
Mijn Vlaamse collega’s uit Leuven zijn er nog niet geweest, maar daar kan ik mee leven .
Bardzo przepraszam Szanownych Czytelników za tymczasowy zastój na moim blogu, ale chwilowo pochłonął mnie przymusowy projekt naukAwy (tylko proszę nie mylić z niczym o wartości naukowej). Przymus przymusem, tak więc postanowiłam zająć się czymś, co potencjalnie mogłoby się komukolwiek przydać. Za dwa tygodnie będę uczyć hamerykańskich studentów medycyny co nieco na temat ultrasonografii. Przy okazji sprawdzimy co te przemądrzałe “bachory” wiedzą na ten temat przed moim wykładem, i jak szybko się uczą. Oczywiście przewiduję też sesję praktyczną. Będziemy kłuć manekinom rurki (czytaj żyły) pod kontrolą USG, oraz postaram się uzmysłowić studentom w sposób praktyczny, że badanie FAST (Focused Assessment with Sonography for Trauma) należy wykonać starannie, a nie pędzić jak wilk przez pole. W tym przypadku FAST wcale nie znaczy że “szybko”.
Jako rezydent mam czasem takie dyżury, w czasie których ciągam za sobą małą świtkę studentów. Na początku doprowadzali mnie do szewskiej pasji swoim yankeskim wyrazem pewności siebie w momencie, gdy ich odpowiedzi na moje pytania graniczyły z herezją. Że już nie wspomnę o nagminnych próbach wciskania się bez wazeliny w różne ciemne “zakamarki”. Po kilku takich doświadczeniach zaczęłam informować “klientów” o zgubnych skutkach tychże praktyk. Jest to dla nich mocno szokujące i zarazem stresujące, że wazeliniarstwo nie popłaca.
Wracam do wypełniania papierków… Prawdziwa masakra biurokratyczna… Przerabianie Yankesa na królika doświadczalnego jest bardzo czasochłonne. Całe szczęście, że moja działalność naukAwa nie ma nic wspólnego z pacjentami, bo chyba wyzionęłabym ducha wystukując różne brednie w tych paparasach. Tutaj każda dokumentacja medyczna mierzona jest w kilometrach (sorki – w milach), zwłaszcza ta “pseudonaukowa”. Ja tu życie tracę wypisując poematy na temat każdego pacjenta, a większość z nich to fikcja literacka z gatunku “thriller medyczny”. Bardzo wiele przypadków można zakwalifikować jako ciężką patologię psychiatryczną. A ja tu nawet prawdy nie mogę napisać. Co któryś pacjent to czubek albo narkoman. Dla rozrywki polecam lekturę “Best of Craigslist: Advice from an ER doctor to drug seekers“. A tak celem przybliżenia realiów amerykańskiej medycyny ratunkowej podam fakt, iż w Stanach więcej ludzi umiera rocznie z przedawkowania narkotycznych leków przeciwbólowych niż od nielegalnych narkotyków z ulicy.